Sylwester , Sylwester.. Ostatni dzień roku. Może wypadałoby zrobić jakieś podsumowanie tego roku?
ok tak więc zacznijmy
Minusy Plusy
-straciłam wiarę w siebie -poznałam dużo nowych cudownych osób
-straciłam osobę którą kocham -mam wielu przyjaciół którzy mnie nigdy
-straciłam nadzieję nie zostawią -straciłam sens życia. -założyłam bloga -zawaliłam oceny -przeżyłam wspaniałe chwilę , chociaż -zepsułam kontakt z wiem ,że one już nie wrócą ważnymi dla mnie osobami -nie przejmuję się tym co myślą o mnie -zgubiłam się w natłoku zdarzeń inni. -chciałam zapomnieć i oszukiwałam -zaczęłam pisać wiersze.. przez co mnie pokarało..
Z tego co widzę , oczywiście było w nim więcej minusów , aczkolwiek są też plusy i nie mogę o nich zapomnieć. Rok 2012 przebiegał dosyć szybko , dużo się działo. Niekoniecznie to co bym chciała.
Co przyniesie rok 2013? Tyle samo strat? Proszę nie! Chce ,żeby chociaż raz coś mi się w życiu udało. Moje plany na rok następny:
-odnaleźć sens życia;
-odnaleźć wiarę i nadzieje;
-nie zgubić przyjaciół;
-nie stracić tego co już mam;
-Spełniać marzenia;
-pojechać do Hiszpanii;
-pojechać na Woodstock;
-chodzić na kółko teatralne;
-walczyć o to co dla mnie ważne;
-dobrze się bawić;
-nadal pisać wiersze;
-przeżyć;
-odnaleźć prawdziwą miłość...
Prawdziwą miłość , ostatnimi czasy w nią wątpiłam. Mówiłam ,że jej nie ma. Ona jest .. tylko sama nie może się odnaleźć. I często robi nam na złość. Kochamy kogoś z kim nie możemy być..Może uda mi się ją przezwyciężyć i spotkać kogoś innego? Zobaczymy.
Życzcie mi powodzenia w spełnianiu tych celów.. Wytrwałość jej mi potrzeba.
I pamiętajcie czas ucieka i lepiej zacząć spełniać swoje marzenia już teraz.
Wierzycie w duchy? Ja tak a ostatnie zdarzenia utwierdzają mnie w tym .Zacznijmy od początku. Noc. Muzyka w uszach ja jak zwykle nie mogę spać. Zwykle zasypiam ze słuchawkami , ale tym razem coś mnie podkusiło i wyciągnęłam słuchawki , leżąc tak kilka minut , próbując zasnąć i zniknąć w świecie pięknych snów usłyszałam coś dziwnego. Usłyszałam jakby ktoś chodził po kotłowni, słyszałam kroki , dźwięki , szuranie, zamykanie drzwi. Wstałam żeby sprawdzić czy na pewno tata śpi . Spał. Myślałam ,że to może mój pies . Ale on też grzecznie spał . Nie myśląc dalej położyłam się , ale odgłosy dobiegające z kotłowni nadal nie ustępowały.Wstałam rano mówiąc do wszystko rodzicom , usłyszałam ,że kotłownia była zamknięta na klucz i nikt nie miał prawa tam być.Nie ma nawet mysz. Przesłyszałam się? Nie to nie możliwe. Mama powiedziała ,że jej kilka razy też zdawało się ,że słyszy głosy dobiegające z kotłowni.. To był pierwszy raz kiedy zaczęłam się zastanawiać nad tym co się dzieje w moim domu.
Dzisiaj jak zwykle szłam spać dosyć późno. Wieczorem jak zwykle muzyka. Dosyć długo leżałam kiedy nagle zauważyłam ,że moja siostra wstaje i zaczyna mnie szturchać , zapytałam o co chodzi. Moja siostra odpowiedziała mi ,że ktoś jest w salonie. Pies leżał z nami w pokoju , rodzice dawno spali. A ona słyszała kroki i jak kiedyś siada na tapczanie. Nie chciałam budzić taty , a sama jakoś nie miałam ochoty tam iść. Ale po chwili odgłosy ustąpiły..
Sama nie wierze to ,że w moim domu mogą być jakieś nadprzyrodzone postaci.. Ale to jest coś dziwnego. Myślałam ,że tylko ja to słyszę ( co byłoby dosyć normalne) ale jednak nie jestem jedyna.. Coś jest nie tak a ja muszę dowiedzieć się o co chodzi..
No i mamy tą wigilie..Szczerze? Mój zacny entuzjazm trwał tylko przez piątek , od wczoraj mam już ich dosyć. Wczoraj dość długo nie mogłam zasnąć i przez dłuższą część nocy towarzyszyły mi słuchawki. Co więcej o 5 byłam już wyspana i ,żeby zająć sobie czas znów słuchałam muzyki i w końcu zasnęłam.
Wigilia w moim domu? Bez zbędnych udziwnień. Z siostrą i rodzicami razem świętujemy , ale zaraz , zaraz
co świętujemy? Przyjście Pana Jezusa?Kiedyś to lubiłam ale nie teraz. Święta stały się jedną wielką komercją , bo co to byłyby ze święta bez choinki , prezentów, karpia i kapusty z grochem.To już jest w pewien sposób wpisane w Polską tradycje , ale nie tylko w Polską. Magia świąt zniknęła już dobrych kilka lat temu. Zastanówmy się w mało jakim domu czyta się pismo święte, gdzieniegdzie śpiewa kolędy, na pasterki chodzi trochę osób. Giniemy w natłoku zakupów, centra handlowe są oblegane, na ostatnią chwile kupujemy prezenty.Nigdy nie byłam bardzo wierząca i nigdy nie będę, ale na pasterkę chodze m.in przez ten fajny klimat , zupełnie inny niż na normalnej zwykłej mszy.Aha jak chcemy dawać sobie prezenty i jeść karpia , może wymyślimy sobie" święto Karpia " ale koniecznie z choinkami i prezentami! A nie nazywać tego świętami "Bożego Narodzenia".
Feliz Navidad Feliz Navidad Feliz Navidad Prospero Año y Felicidad.
Życzę wam ,żebyście w natłoku myśli i zdarzeń nigdy nie zgubili Siebie , swojego sensu. I oczywiście ...
Uwaga , Uwaga! Zaczyna być lepiej. Wczorajszy dzień w szkole utwierdził mnie w fakcie ,że mam cudowną klasę. Nie wiem co ja bym bez was zrobiła.
Dzisiejsza wigilia klasowa była w porządku. Później frytki , spacer, zmarznięte ręce ale warto było : )
Prawda ,że dostałam świetny prezent , dziękuje Ci.
Zobaczcie jak one słodko się do was uśmiechają!
W środę pani na J.Polskim opowiadała nam o tzw"fazie " na Wertera , gdzie młodzi mężczyźni , ubierali się , zachowywali , a nawet popełniali samobójstwa jak tytułowy bohater. Żeby ułatwić nam zrozumienie przytoczyła nam przykład Jimi'ego Hendrixa Oraz Ozzy'ego Osbourne' , kiedy to po śmierci pierwszego zabijali się jego najwięksi fani. A fani Ozzy'ego zachowywali się jak on , dobrze wiemy ,że ćpanie i nadmierne picie alkoholu nie prowadzi do niczego dobrego. Ale nie w tym rzecz. Pani powiedziała nam te nazwiska i w tym momencie w klasie zapanowała cisza. Zaczęły się pojawiać pytania kto to jest Jimi Hendrix? A tym bardziej Ozzy . Szczerze mówiąc zwątpiłam. Świat się co raz bardziej stacza. Na 32 osoby w klasie może z 3 wiedziały co to za osoby . A tylko ja wiedziałam o tych osobach dużo więcej. Gdyby pani zaczęła opowiadać o "Gangam Style" czy jak to tam się zwie.. Wszyscy wiedzieli by o co chodzi.. A jak już wspomni o cudownych muzykach nikt nie wie kim są a co dopiero jaką muzykę tworzą , jak umarli , jak się zachowywali. Co raz bardziej twierdze ,że jestem wyjątkiem w tych czasach.. znowu przychodzi chwila w , której tak bardzo bym chciała żyć w latach 70' 80' , może im było ciężko , ale ludzie byli lepsi. Grało się punka na ulicach i żyło się muzyką.
A nie to co teraz.. nie lubię tego świata , nie pasuje tu.. Wehikuł czasu ! tak bardzo bym go chciała.
A teraz zrobimy trochę świątecznego klimatu: To co robimy gotyckie święta? Czarny Mikołaj i te sprawy!
Święta? Jakie znowu święta , ani trochę nie czuje tego klimatu. Wręcz przeciwnie wcale mi się nie śpieszy do tego ,żeby je czuć.. Chce wolne , lecz nie święta..Chce odpocząć tak na tym mi najbardziej zależy.
Sobotę spędziłam w bardzo miłym towarzystwie Dominiki. Mam nawet kilka fajnych zdjęć , ale brak czasu nie pozwala mi na przerobienie ich. Niedziela , niedziela tak ,tak powinnam się uczyć , lecz co ja robiłam? Wybyłam na rynek. Gwiazdą "Gwiazdki na rynku" był zespół Dżem... moje emocje były skrajne , chciałam krzyczeć jak się dowiedziałam. Ja nie uznaję nowego Dżemu , nie ,że nie lubię Balcara , wręcz przeciwnie Bardzo go lubię( wcale nie dlatego ,że pochodzi z mojego miasta .) Ale nie w Dżemie... Kojarzy mi się on tylko z Ryśkiem. Moim największym autorytetem. Człowiekiem którego nie da się podrobić pod żadnym pozorem. Nie mogłam sobie wyobrazić ,że ten Zespół wylądował na takim festynie.. festynie który słynie z komercji.. Rysiek się pewnie w grobie obraca , ale cóż zrobić.. Jakieś 2 tygodnie temu byłam na spotkaniu autorskim z Maćkiem i serio naprawdę mi się podobało. Maciek ma świetny głos a z resztą sami zobaczcie yy usłyszcie.
A zresztą powiedzcie ,czy on nie jest przystojny? Ach , ideał. (Gdyby nie ten Dżem to bym się normalnie zakochała)
Ale koniec o Maćku . Tak byłam na tym koncercie i szczerze mówiąc cały czas miałam nadzieje ,że będą grać nowe utwory takie które nie będą mi się kojarzyć z Ryśkiem na moją NIEKORZYŚĆ zaczęli utworem "Poznałam Cię po czarnym kapeluszu".. to jeszcze mogłam przeżyć. Potem nastąpiło kilka nowych utworów , czyli było wielkie uffff z mojej strony.. Los chciał ,że miejsce prawie pod sceną które zajmowałam , zajęła spora grupka chłopaków która ewidentnie chciała poskakać to oczywiście , czemu nie . Pogo na dżemie? Pogo zawsze i wszędzie . Niestety potem zagrali wehikuł czasu.. Dlaczego chciało mi się płakać przy tym utworze? Bo jest moim ulubionym i bez Ryśka.. to nie to samo. To nie to emocje. Aczkolwiek fajnie się bawiłam . Ostatnie słowa które powiedział Maciek:
"Pamiętajcie o Ryśku". Będę o nim zawsze pamiętać, zawsze i wszędzie.
Najlepszy facet na świecie ..Dobra , dobra na równi z Kurtem.
Ile można ,żyć bez radości , bez szczęścia. Czy człowiek w końcu sam nie wytrzymuje tego ,że jest tak bezradny wobec trudności które stawia nam los ? Czy jedynym rozwiązaniem jest śmierć? Brakuje mi siły , brakuje odwagi. Brakuje mi samozaparcia.Czy jestem słaba? Co mam zrobić by żyć inaczej? Zadaje sobie te pytanie w kółko i wciąż i nadal nie znajduje odpowiedzi. Może wy mi pomożecie.
Samobójstwo jest wynikiem choroby, choroby duszy.
"Natura ludzka - ciągnąłem dalej - ma zakreślone sobie pewne granice, znosi radość, cierpienie i ból do pewnego jeno stopnia, a musi ulec, gdy je przekroczy. Nie należy przeto pytać, czy ktoś jest słaby, czy mocny, ale czy może udźwignąć brzemię cierpień swoich, bez względu na to, czy są one natury fizycznej, czy moralnej. Uważam, że równie niestosownym jest nazywać samobójcę tchórzem, jak gdybyśmy tchórzem nazwali chorego, który zmarł na żółtą febrę."
Kiedy widzę jak bliscy mi ludzie cierpią z powodu miłości. Mam ochotę wstać i krzyczeć NIE MA MIŁOŚCI , to tylko złudne uczucie , które towarzyszy jakiemuś tam pożądaniu. Tak nie może być ,że ludzie cierpią przez coś co kiedyś niby miało dać nam szczęście. Co dało początek dalszemu życiu . Gdyby nie miłość to podobno by nas tu nie było! Shit ! to Nie jest prawda! Poczęcie człowieka co raz częściej jest wynikiem wpadki , czasami gwałtu , tu rzadziej. Jeśli będę chciała dziecko mogę je zaadoptować , będzie do 1000 razy lepsze od jakieś tam niby miłości. Dziecko będzie szczęśliwe i ja będę szczęśliwa. A w związku ? Po jakimś czasie , ani żona , ani mąż nie są szczęśliwi co odbija się na dzieciach. Biednych , niczemu nie winnych dzieciach którzy muszą patrzeć jak ich rodzice rzucają na siebie przekleństwami.Później dochodzi do zdrad.. Bo czymże byłyby prawdziwy związek bez zdrady? Jedna panienka w tą czy w tą , nie ważne. ONA SIĘ NIE DOWIE . Oczywiście ona się dowiaduje , dzieci się dowiadują i są kolejne powody do kłótni.Potem rozwód , dzieci znowu cierpią. Wszystko odbija się na dzieciach , które kiedy już zakładają swoje rodziny często powielają błędy rodziców. Niestety.
Jeśli w przyszłości dotknie mnie chęć posiadania potomstwa , na pewno będzie to dziecko z domu dziecka.Porzucone. Pewnie poczęte w chwili gdy pękła gumka , lub po prostu jej nie było. I tu kłania się kolejna cecha pokolenia. Całkowity brak odpowiedzialności! Przecież to są takie emocje! Przecież , od jednego razu się nie zachodzi. No oczywiście ,że nie ! A potem , znajduje się maleństwa na śmietniku.. Albo w innych dziwnych miejscach. Na szczęście są okna życia. Gdyby nie one. To dzieci znalezionych w lasach, na ławkach pod blokiem.. itp. byłoby o wiele więcej. Ale chwila , chwila czy ja czasem ostatnio nie słyszałam ,że mają być one zlikwidowane! Tak , to jest kolejny wymysł naszego chorego państwa! Zlikwidować okna życia.. które były - jeszcze są- jedynym ratunkiem dla małych dzieciątek..
Wiecie o tym ,że jeśli matka bardzo denerwuje się w ciąży , bo np. jest nieletnia i boi się reakcji rodziców odbija się to na zdrowiu psychicznym dziecka? Oj chyba moja rodzicielka bardzo denerwowała się w ciąży. Bo niby skąd u mnie te zachwiania równowagi psychicznej?
Zaczynałam pytaniem i kończę pytaniem. Pomożecie?
Tak , tak mój wiersz. Który napisałam dość dawno w trakcie letniej burzy.
Kolejny dzień mija .. a ja siedzę w domu , tak tak zdecydowanie choroba wie kiedy ma przyjść i mnie dobić. Tyle czekałam na tą lekturę przeczytałam ją dwa razy i teraz kiedy jest ona przerabiana , ja oczywiście musiałam zachorować.. Czy to jest pech ? Tak to jest pech .¡ Joder ! Wiesz co dzisiaj mija? Nie na pewno nie wiesz, nawet tego nie czytasz więc się nie dowiesz.Ale może czujesz,że jest dzisiaj inny dzień niż zwykle? Dobra , powiem Ci dzisiaj mija rok odkąd się poznaliśmy. Odpowiem na twoje nieme pytanie - Tak to już rok! Można by powiedzieć ,jak szybko minął ten czas. Wiesz jaka byłam wtedy szczęśliwa? Nie wiem czy wiesz , ale znów odpowiem na pytanie które zadaje sama sobie.Tak byłam BYŁAM CHOLERNIE SZCZĘŚLIWA. "Czyż musiało tak być, że to, co tworzy szczęście człowieka , stało się znów źródłem jego cierpienia?"*Chyba tak już jest ,że to co na początku daje nam szczęście , prędzej czy później zamieni się w cierpienie , ból , rozpacz. Tak więc czy warto jest być szczęśliwym? Czy warto spędzać dni w miłości , szczęściu , radości, skoro wiemy ,że prędzej czy później zamieni się w tą nie mającą dna rozpacz? Nie wiem jak wy, ale ja poległam.Te kilka radosnych chwil są niczym w porównaniu z cierpieniem i bólem które otacza nas później..Mogę więc rzec ,że "Samotność to balsam dla mojego skołatanego serca" . Doprowadziłeś mnie do obłędu , do szczęścia, do wielkiej miłości , myślałam ,że nikt na świecie nie jest tak zakochany jak my w sobie. Myślałam. Jak bardzo się myliłam. "Ujrzała
w nim ziszczenie wszystkich swych nadziei, zapomniała o otaczającym
ją świecie, przestała słyszeć, widzieć, czuć, przed oczyma
miała tylko jego jedynie, jako wyłączny przedmiot tęsknoty i
pożądania. Nie zepsuta jałowymi uciechami próżności, pożądanie
swe skierowała wprost do tego celu, by mu się oddać i w tym
zjednoczeniu znaleźć zaspokojenie wszystkich uciech i całego
szczęścia, o jakim marzyła. Obietnice, powtarzane raz po raz
upewniły ją, że nadzieje jej są niepłonne, uściski i śmiałe
pieszczoty rozjarzyły jej żądzę i ogarnęły całą duszę utonęła
w półświadomym rozmarzeniu i przeczuciu rozkoszy, do najwyższego
stopnia rozciekawiona tym, co nadejść miało, rozwarła ramiona, by
posiąść cel swych pragnień, i oto w takiej chwili porzucił ją
kochanek. Zmartwiała, bez zmysłów znalazła się nad przepaścią.
Otoczyła ją ciemń, w której przepadła nadzieja, otucha,
pierzchło wszystko, bowiem opuścił ją ten, który był dla niej
życiem. Nie dostrzegała teraz świata zewnętrznego, nie widziała
mnóstwa mężczyzn, mogących jej zastąpić utraconego kochanka,
uczuła się samotna i opuszczona przez wszystkich. Ślepą smagana
siłą, zapędzona w pułapkę straszną rozpaczą udręczonego
serca, rzuciła się w przepaść śmierci, by zatopić w jej falach
swą mękę okropną." . Tak własnie .. kiedy myślimy ,że jesteśmy naprawdę szczęśliwy , a osoba bliska naszemu sercu będzie przy nas zawsze ( w tym momencie przepraszam ,że ktoś przeze mnie straci nadzieję , czy coś.. tak tak jestem urodzoną pesymistką) mylimy się! Nie ma miłości , które trwają wiecznie , nie ma! Może były kiedyś , kiedy mężczyźni naprawdę kochali i nie ulegali rządzą kobiet z których aż kipiało seksualnością. Ale teraz po prostu nie ma.. Kiedy ty zostawiłeś mnie w chwili (tak tak nadal mówie o Tobie , jakbyś zapomniał czy coś) , kiedy byłam naprawdę szczęśliwa , skończyło się całe moje życie.. Nie połowa , nie ćwierć , całe! Myślałam ,że będę już zawsze sama , pozostawiona sama sobie , samotna... Nie widziałam nikogo oprócz Ciebie , a przecież Ciebie już nie było. Ale cóż mogłam zrobić.. do miłości nie można nikogo zmusić . Nikogo. Ale zaufałam drugi raz , komuś innemu , znów złudne nadzieje , znów niby "miłość" której tak naprawdę nie było . Nie wiem czy z mojej strony , na pewno , nie z jego. Chociaż kiedy tako o tym myślę , wydaje mi się ,że wciąż myślałam o TOBIE , tak o tobie chciałam zapomnieć , zakochując się w kimś innym ... i tak pokarało mnie . Wiesz , Ja o tobie nigdy nie zapomnę , bo ciągle jakaś moja część nadal Cię kocha.
"Takiej
miłości każdy młodzian czeka,
tak
być kochana chce każda dziewczyna;
czemuż
w najświętszym z popędów człowieka
tkwi
tak straszliwego cierpienia przyczyna?"
* Wszystkie cytaty pochodzą z "Cierpień Młodego Wertera" J.W.Goethe.
Kolejny dzień. Kolejny dzień walki. Walki o to ,że jeszcze kiedykolwiek powstanę. Codziennie stawiam sobie wyzwanie: wstać , przeżyć i zasnąć. Na razie udaje mi się to ,ale moje ciało co raz bardziej odmawia posłuszeństwa. Nie mam siły wstać z łóżka bo brak mi motywacji. Uciekło ze mnie całe życie, cała radość! To ty zabiłeś we mnie wszystko co było dobre. Nigdy ci wybaczę tego co mi zrobiłeś i uwierz , zemszczę się.. Poczujesz smak zemsty! I wiedz ,że "gdybym miała broń byłbyś pierwszym kogo bym odwiedziła z nią". Takich jak ty powinna czekać , długa ,ciężka , bolesna śmierć!A ty dziewczynko.. wybrałaś , skoro mu wierzysz. Skoro wierzysz takiemu człowiekowi , ja już nic nie mogę zrobić. Chciałam pomóc , chciałam pokazać Ci jaki on jest naprawdę. Jak działa na ludzi, jaki jest toksyczny. On Cię zniszczy , zniszczy jak mnie! Ale skoro chcesz. Więcej nie będę nic robić. Żałowałam ,że mnie nikt nie ostrzegł ,nadal żałuje.. a teraz jak ja mogę komuś pomóc to nie chce..
Nie wiem dlaczego, nie wiem dlaczego akurat ja. Codziennie zadaje sobie to pytanie. Zabiłeś mnie. Zabiłeś moją duszę.Na zewnątrz nie krzyczę ale w środku.Moje serce krwawi, a dusza krzyczy. Byłam twoją ofiarą, zapatrzoną w Ciebie jak w obrazek. Nikt mi nie pomógł, ale ja teraz muszę pomóc jej, twojej kolejnej ofierze. Więcej nie zrobisz już nikomu krzywdy. Nikt przez Ciebie nie straci wszystkiego. Chce żebyś cierpiał jak ja ! Żebyś codziennie nie mógł poradzić sobie ze sobą! Żebyś czuł ból , ból w sercu , którego nie da się niczym zlikwidować!
Miłość
Ktoś
kiedyś okłamał nas, Że miłość ma zbawić świat. Bez
miłości nie ma nic, Tak powiedział pewien mistrz. Że nas
ona niby złączy I się nigdy nie zakończy. Że jest ona
panią świata I że święta jest jej data. W pięknej sukni
zawszę chodzi I nikogo nie zawodzi. Lecz ja inne zdanie
mam, Więc pozwólcie że opowiem wam. Przez miłości same
złości , Nie ma w niej ni krzty litości. Miłość krzywdzi,
rani, boli. Nie pomaga mi w złej doli. Miłość wodą jest
gorącą, Nie łagodną i kojącą. Miłość kwiatem jest z
kolcami, A nie drzewem z owocami. Miłość wiedźmą, złą
istotą, No i czarownicą srogą. Gdy przychodzi, ludzie
cierpią I nieszczęsnym smutkiem gnębią. Nigdy więcej zła
miłości, W moim sercu nie zagości. I wam powiem , powiem
szczerze, W dobrą miłość..już nie wierzę!